Nie pamiętam

Mój bóg jeszcze się nie narodził
( i o to nie ma do mnie pretensji)

więc nie pamiętam jak
poznałam dobro i zło

to było chyba wtedy
kiedy zdzierałam korę z drzewa

i poczułam ból skóry
odrywanej od ciała

Annas

Reklamy

Wrócić do pionu

Annie

Wystarczy
przyjrzeć się drzewom
z jakim wdziękiem i lekkością
przekomarzają się z wiatrem

Istotą ich siły jest
nie upór jaki stawiają żywiołom
lecz poddanie się im
z rzadko ulotnym powabem

Lgną w ramiona wichru
który pieści szelest liści
szczodrym dotykiem mocy.

Telemach Pilitsidis

Krótkie wiersze (42)

Stanisław Banaś z ul. Letniej

Tak, odchodzimy z ciszą nocy. Teraz przed bliskimi, obcymi
jego niewyobrażalne życie. Niby poznane, opowiedziane,
sekretne, nieznane, nagle zaskakujące po długich latach.

Poranek

Wrzesień, poranek o smaku mocnej kawy,
długonogie nimfy już śpieszą do szkoły,
czyjś pies, nieznany, radośnie mnie wita,
czekam na wieści z Ulm i szept czułości
resztę dnia będzie na przekór upominał.

Vermeer

Patrząc z wciąż łagodnego brzegu rzeki
jak znika zarys osnutego mgłą Delft,
zobaczył wieczność jedynie w sztuce.

Z lokalnej łączki (12)

U Michała Bułhakowa w „Psim sercu” poczciwiec-włóczęga pies Szarik w wyniku eksperymentu profesora Filipa Filipowicza przekształca się w pana Szarikowa; wbrew intencjom uczonego medyka powołał on do życia sybarytę, służalca i intryganta, który czerpał dużo przyjemności z kłamliwych donosów na współmieszkańców do komendanta podwórkowego  Szwondera. Możliwe, że na takiego głogowskiego Szarikowa – rzecz jasna stojącego zdecydowanie niżej pod względem moralnym aniżeli sympatyczne czworonogi-natknąłem się w ostatnim czasie wraz z jakże wielebnym radnym Norbertem Penzą. A co takiego stało się udziałem pana (pani?) Szarikowa(ow) z nadodrzańskiej kniei? Wcielając się w szaty świadka incognito i niczym z pozoru rasowy( w istocie to człek skundlony) donosroznosiciel zawiadomił władze nadrzędne, że wspólnie z przywoływaną już radnym- Świątobliwością Penzą łamiemy przepisy samorządowe, czerpiemy marne grosze z majątku gminy. Choć orły z kręgu Temidy zgodnie twierdzą, że zarzuty są wyssane z palca, całkowicie chybione, to cała sprawa budzi niesmak. Niejako zaświadcza, że nawet w społecznościach lokalnych wśród przeciwników politycznych obowiązuje wolnoamerykanka, wszystkie chwyty są dozwolone i przodują w wyścigu po władzę nikczemnicy w rodzaju pana(pani?) Szarikowa(ow). I nie chodzi im o prawdę i uczciwość, lecz o podważenie wiarygodności i ochlapanie błotem. A nuż coś się przylepi, upodobni chociaż odrobinę moją najskromniejszą osobę, także przewielebnego Norberta Penzę do milionowych rzesz- pozornie brzydzących się aportowaniem, ujadaniem i kąsaniem- Szarikowów. Dodam tylko, że Szarik-nie tylko u Bułhakowa- tego nie robił.

Teoretycy prawa( w gruncie rzeczy sankcjonujący bezprawie) Andriej Wyszyński(z pochodzenia Polak) i Carl Schmitt podnieśli donosroznosilielstwo do rangi cnoty; stało się ono elementem prawodawstwa III Rzeszy i ZSRR generalissimusa Józefa Stalina. Poza ustrojami totalitarnymi nie zyskiwało, nie zyskuje afirmacji moralnej, gdyż wiąże się z nadmiernym eksponowaniem, nagradzaniem mroczniejszej strony natury ludzkiej, owego Jungowskiego „cienia” poniekąd zaprzecza wzniosłym wartościom kultury śródziemnomorskiej. Niemniej pleni się jak zaraza, wnika w krwiobieg społeczeństw niezależnie od szerokości geograficznej, tętni i bryzga. Bywa domeną tych, co żyją w strachu, ale także nienawiści, jaką rodzi strach, tych, co gardzą sobą, gardzą tymi ,których krzywdzą, tymi, którzy ich skrzywdzili i niczym Pigmalion stworzyli. Według dramaturga Tadeusza Słobodzienka Polacy utożsamiają się z Kościołem-instytucją, która zbudowała swoją siłę na spowiedzi, czyli donosie na samego siebie i innych; donosroznosicielstwo jest immanentnie związane z polskim etosem. Aliści jest to przede wszystkim prowokacyjna, trochę skandalizująca, teza nietuzinkowego artysty. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest ono(tj.pisanie donosów) trwale zakorzenione w rodzimej obyczajowości, pomimo tego że jej spiritus movens jest jakoby tradycja chrześcijańska. Tabloidyzacja i brutalizacja polityki, mizeria tzw. elit sprzyjają nasileniu tego zjawiska. Przyznam szczerze, że nie ekscytują mnie „taśmy prawdy”, podsłuchy, przecieki, haki; należy podkreślić, że autorzy tych rewelacji-donosów są zazwyczaj anonimowi. Odwołują się one do najniższych instynktów i emocji, wprowadzają w korowód pomówień, kłamstw, oskarżeń, zabrudzają moralnie uczestników wydarzeń. Mnożą Szarikowów (Szarikow ?), którym się wszystko w wymiarze etycznym pokręciło, pokotłowało i w końcu pokiełbasiło. To oni tworzą mierzwę historii.

Czy uchodźcy pojawią się u bram nadodrzańskiego grodu? Prędzej niż później jest to bardziej prawdopodobne aniżeli niemożliwe. Ponoć większość mieszkańców współczuje tułaczom z Bliskiego Wschodu, ale obawia się mieć muzułmanów za sąsiadów. Strach ma wielkie oczy, zbliża się i utrwala w niejednej głowie stereotyp muzułmanina- terrorysty. Niestety, przyczyniają się do tego niezbyt rozgarnięci intelektualnie politycy i publicyści; na przykład Jarosław ‚Przedszkole” Gowin albo naczelny tygodnika „Do(Od) Rzeczy” Paweł Lisicki, którzy straszą i szczują stosując wobec tak złożonego zjawiska jak terroryzm kryterium religijne. Gdyby pójść tropem myślenia tych panów i im podobnych, to równie dobrze można uznać za rozsadnika terroryzmu np. chrześcijaństwo i judaizm; w Irlandii Północnej także różnice w obrębie sacrum powodowały, że katolicy z IRA mordowali protestantów ze Zbrojnych Oddziałów Ulsteru i odwrotnie, całkiem niedawno chorwaccy ustasze( katolicy) dokonywali zamachów i wycinali serbskich czetników(prawosławni), co spotykało się ze zbrodniczą wzajemnością, a ekstremiści z Kahana Chaj i Zelotów Boga Izraela zabijają muzułmanów z Palestyny i staje się to pretekstem do obłąkanej vendetty. Takich przykładów jest dużo więcej. Przy okazji problemu- przyprawiającego o ból głowy całą UE- z przybyszami z Syrii Jarosław”Przedszkole”Gowin proponuje wprowadzenie polskiej odmiany apartheidu (zrodził się z wynaturzonego kalwinizmu)-segregowania uchodźców na chrześcijan (dobrzy) i muzułmanów ( nadzwyczaj niebezpieczni, źli). Być może należy mu przypomnieć, że wierni wyznawcy islamu za proroka uznają Jezusa Chrystusa (poprzedzał Mahometa), fundamentem moralnym tej religii jest Dekalog, chrześcijaństwo jest jej częścią. Zatem trąci infantylizmem rozciąganie morderczego fundamentalizmu Al Kaidy i Państwa Islamskiego na wiele różnorodnych nurtów i odłamów islamu. Obecna fala wychodźstwa to dopiero początek exodusu. Ich przybycie do Polski, zapewne w niedalekiej przyszłości do Głogowa Zdroju, przyniesie korzyści-demograficzne, tudzież ekonomiczne, ale też przysporzy mnóstwa kłopotów natury kulturowej i polityczno- społecznej; wśród miłośników szariatu zdarzają się czasami epigoni Szarikowa( Szarikow?), czyli kanalie. Jednak nie jest mądrym pomysłem przedwczesne stygmatyzowanie, wręcz demonizowanie dziesiątek tysięcy nieszczęśników, którym marzy się lepsze życie i jeszcze… nie postawili stopy na polskiej ziemi. Wobec powyższego czcigodni mieszkańcy Głogowa Zdroju nie powinni zawierzać bredniom, rozbuchanej hucpie kilku niedouczonych lub- co jeszcze gorsze- cynicznych politykierów.