Spleen Francisa Bacona

W  czasach  młodzieńczych  fascynowało mnie malarstwo  częstokroć rozedrgane emocjonalne, drapieżne i  wypełnione buntem. Malarstwo figuratywne, bowiem abstrakcjonizm trącił mi hosztaplerką., tworzone zgodnie z zasadą włoskiego myśliciela Benedetto Croce, iż ” sztuka jest ekspresją”( a propos; Croce był teściem naszego Gustawa Herlinga-Grudzińskiego). Pociągały mnie płótna ekspresjonistów, jak choćby  Chaima Soutine’a , ale też   poetycko-baśniowy świat Marca Chagalla; obaj tak różni, a wywodzili się tej samej tradycji kulturowej. Miałem okres bardziej wnikliwego przyglądania się obrazom Jacksona Pollocka, z pominięciem jego płócien w technice „dripping” , z  frapującym dziełem „Księżycowa kobieta’ i wczesnymi autoportretami. Ten amerykański malarz  był też przykładem na to, że akt twórczy  współegzystuje z cierpieniem najbliższym i tragizmem; Pollocka wspierała  żona Lee Krasner, która musiała zmagać się z jego załamaniami psychicznymi i nałogowym alkoholizmem. Po przygodzie z Pollockiem (  film o nim nakręcił  Ed Harris i zagrał główną rolę) przyszły miesiące  przypatrywania się  ekspresji ludzkiego cierpienia  w dziełach Francisa Bacona.

 

Po raz pierwszy zetknąłem się z  obrazami Irlandczyka oglądając „Ostatnie tango w Paryżu” Bertolucciego; na początku pojawia się „Tryptyk” Bacona jakby zapowiadając przyszły dramat dwójki bohaterów ( jak zwykle wielki Marlon Brando, a Maria Schneider po premierze trafiła do kliniki psychiatrycznej ). Zaintrygowało mnie to połączenie siły przekazu, deformacji i  z domieszką surrealistycznego wizjonerstwa. Niedawno przeczytałem ,że aż do śmierci w 1992 roku nie sprzątał pracowni  i wyglądała jak przedziwne pole bitwy, a także  symbolizowała poprzez strzępy gazet, ścierki, zgniecione fotografie , brud i kurz stan , rozkładu i obumierania. A to była obsesja tego malarza.

Francis Bacon zawsze chciał, aby jego malarstwo było pułapką zastawioną na życie z jego grozą i udręką..Czasami przewrotnie stwierdzał:” Zawsze pragnąłem namalować uśmiech, ale nigdy mi się to nie udawało”. W  jego obrazach ciała są skręcane przez konwulsje, usta wrzeszczą, twarze są potwornie zniekształcone. i Chrystus wśród krwawiących ochłapów.; jakby chciał nam powiedzieć jesteśmy tylko mięsem, potencjalną padliną.  Bacon malował też portrety.-znajomych i przyjaciół. Dążył do przekraczania zewnętrznych pozorów i dotarcia  do ich wewnętrznej prawdy. Stąd często jego  w jego portretach zdeformowane oblicza świń , psów., nosorożców z ich gruboskórnością..I wszystko to zbiegało się z jego najsłynniejszym tryptykiem ” Narodziny, Spółkowanie, Śmierć” , od którego Bertolucci zaczął  film o niszczącej sile pożądania., a ja swoją znajomość z tym malarzem.

 

Od wielu lat nie wracałem do Bacona. Pewne wątki z jego tworzenia odnajdywałem jednak nawet u …Pink Floyd ( płyta „Animals” także lubiana przez Bacello). Pochłonął mnie poetycki świat Boscha i Chagalla( ukochany malarz Bezika)..Wczoraj przypadkowo odnalazłem kilka reprodukcji obrazów Irlandczyka..Autoportretem z  cyklu „Jesteśmy mięsem… ” przypomniał o sobie.

 

 

 

One thought on “Spleen Francisa Bacona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s