Archiwa tagu: faszyzm

Z lokalnej łączki(13)

Niedawno przeczytałem w „Głosie Głogowa” wywiad z założycielem Narodowego Głogowa Dawidem Hajnce pod znamiennym tytułem „Nie jesteśmy faszystami”. Aliści w owej prasowej spowiedzi pan Hajnce głosząc „Polska dla Polaków” wciąż powoływał się, może nieświadomie, na sławetne tezy Jędrzeja Giertycha z „Wyjścia z kryzysu” czy Benito Mussoliniego i jakby cytował fragmenty „Doktryny faszyzmu” Chociażby ten, w którym duce stwierdzał, że ” Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest jednorodnym narodem i ojczyzną” Niewątpliwie pan Hajnce, także jego polityczni sojusznicy to faszyści, tak, pełną gębą faszyści jak onegdaj Gnębon Puczymorda. Chciałbym jednak zaznaczyć, że określenie „faszyści” nie jest równoznaczne ze stygmatyzowaniem, próbą przedstawiania ich politycznych sylwetek w złym świetle, nie służy demonizowaniu miejscowych narodowców. Doceniam, że nie chcą brać udziału w wyścigu szczurów i…nawet sny kierują w stronę Wielkiej Polski. Rzecz jasna nie akceptuję organizowanych przez owych Dziarskich Chłopców i Harde Dziewczęta seansów nienawiści, szumnych zapowiedzi że obcy, inaczej myślący usłyszą ” chrzęst, chruszczenie i chrobot” kości. co należy ujmować nie tylko w kategoriach wiecowej retoryki. Jednakże przy tych wrzaskliwych groźbach, czasem natrętnych pogróżkach nie można zapominać, że ich brunatna siła bierze się ze słabości, pozorna odwaga z tchórzostwa. Najbardziej boją się swoich lęków. I osobistych klęsk, nieudacznictwa i samotności, tudzież wyzysku ekonomicznego przez kosmopolitycznych bonzów i tyrad liberalnych inteligencików, relatywizmu moralnego Zachodu i niszczenia uprzywilejowanej pozycji Kościoła, nadto spodziewanej nawałnicy krwiożerczego islamu, w sumie: wszystkiego co obce, jakoby wrogie i nieznane. Głogowscy narodowcy-faszyści  są do tego stopnia podszyci tchórzliwością- wszak lęk stał się w nich dominantą, chorobliwą obsesją- iż najpewniej czują się w zwartym szeregu, rytmicznym pochodzie przy dźwiękach blaszanego bębenka jak kiedyś u Grassa (  to był  obrazek o rytuałach nazizmu, ale jakże podobny). Zatem, od kilku tygodni w Głogowie Zdroju próba powtórki atmosfery i wydarzeń z 1933 roku, A tchórzem sponiewierani buńczucznie zapowiadają, że już niedługo staną się potęgą. Aczkolwiek na początek przydałoby się im choć odrobina odwagi, tej duchowej, która pozwoli w końcu uporać się z własnymi demonami.

Faszyzowanie powraca nie tylko do lokalnych społeczności. Legendarny opozycjonista Kornel Morawiecki ostatnio z mównicy sejmowej z emfazą przekonywał,że „Dobro narodu stoi ponad prawem” przy entuzjazmie większości posłów. Oczywiście nonsensem byłoby pogląd, że obecnie rządzący chcieliby, żeby te słowa stały się ciałem i przy byle okazji określali dla obywateli, również Głogowa, co jest „dobrem narodu” Pomimo tego zastrzeżenia niewątpliwym osiągnięciem byłego przywódcy Solidarności Walczącej jest wprowadzenie do szerokiej debaty publicznej języka i sformułowań, których nie powstydziłby się Dino Grandi, Antonio Salazar, czy nieświętej pamięci Joseph Goebbels głoszący za furerem -„Ty jesteś niczym, naród jest wszystkim”. Naród (volk) i wizja jego raju była dla tych potępieńców Absolutem ,stały ponad wszelkim prawem stanowionym. W związku z powyższym rodzi się pytanie: czyżbyśmy musieli kształtować w sobie poczucie nieuchronnego deja vu ?

Konflikty w MOK i „Moriusie”…Mam nadzieję, że dojdzie do ugody między częścią pracowników-związkowców a dyrektorkami, topór wojenny zostanie zakopany na dłużej. Muszę szczerze przyznać; odczuwałem pewien dyskomfort  podczas posiedzenia Komisji Edukacji i Kultury zwołanej w celu  wysłuchania zantagonizowanych stron z MOK. Wraz z dyrektorką przyszedł na spotkanie z radnymi jej mąż, nie dał się wyprosić,co wprawdzie nie było złamaniem prawa, a li tylko dobrych obyczajów. Jego ostentacyjna obecność podważała autorytet szacownej małżonki; również bez wsparcia poradziłaby sobie, bowiem  nikt z radnych nie miał zamiaru komplikować, rozogniać napiętej sytuacji w najważniejszym  przybytku głogowskiej kultury. W wywiadzie dla TV Master przywołałem to wydarzenie sugerując dziennikarce, że „Niektórzy lokalni notable zachowują się tak, jakby byli co najmniej z dynastii… Wazów” (ten fragment wywiadu nie doczekał się emisji, został wycięty( sic!)). I dopełniłem całą sytuację skromną uwagą, że szwedzkie „vasa” oznacza „słomę” lub „snopek słomy”( żeby nie było niedomówień…chodziło mi o syndrom „słomianego wdowca”,naprawdę). Bywa, że męski egocentryzmem w połączeniu z nadopiekuńczością staje się własną karykaturą.

Wnikliwa analiza projektu budżetu przygotowanego na 2016 rok przez Króla Słońce i dworzan, przekonuje również wcześniejszych niedowiarków, że w niektórych działach nieprzypadkowo poczesne miejsce zajmuje pozycja-„inne usługi”; natrętna, enigmatyczna i ogólnikowa, która być może pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy podatników na kolejne zabawy, jarmarki…igrzyska. To część ustawicznej rewii mody, w której najbardziej liczy się strój, poza, mina. Ubolewam, że majestat Jego Słoneczności zniża się niekiedy po poziomu zblazowanego birbanta; upodobniony do hrabiego Szarm próbuje za każdą cenę i na wszelkie sposoby uwieść głogowski lud, czyli wyimaginowaną ‚cud-dziewczynkę”Albertynkę. Zresztą, niejeden raz udowodnił, że wstydzi się prawdy-nagości, wierzy w porzekadło- „moda jest czasem, moda jest historią”. Ot, zdarza się że wielki z niego strojniś i filut . Niestety, zdarza się…

Reklamy

O kuszeniu 2

II

Do niewielkiej górskiej miejscowości przybywa młodzieniec Mariusz Ratti, mętny krasomówca, który szybko zdobywa przewagę nad otoczeniem. Jak mówi o nim narrator- wiejski lekarz: „aktor, szarlatan, hipnotyzer, łowca dusz, jeden z tych, którzy starają się budzić nienawiść, wiedząc że nie tylko miłość, lecz i nienawiść stanowią mocne spoiwo, wiedząc że przez nienawiść, jaką się budzi, można sprawować władzę „Można domniemywać, że Broch tworząc Rattiego myślał o Hitlerze. Ten fragment można też odnosić do obecnej wojny polsko-polskiej… W każdym razie Mariusz to swoiste medium, głosi w gruncie rzeczy to, co inni myślą- jego głos jest więc odzwierciedleniem języka zbiorowości, jest głosem sumienia ogółu. Jeden z bohaterów powieści Wenter tak to ujmował: „Mariusz jest takim samym człowiekiem jak my, panie doktorze, tak samo samotnym i z taką nienawiścią w sobie, jest dokładnie taki sam jak my, a wypowiada jedynie to, co myślimy, jak go rozumiemy, a chrześcijańskiej miłości już nie rozumiemy”. A ksiądz Rumbald dopowiadał narratorowi: „Wiecznie pieniądze, taniec wokół złotego cielca” , mając świadomość całkowitego kryzysu kultury z kręgu śródziemnomorskiego i powszechnego upadku religii, sztuki i filozofii. Te słowa można traktować jako ponure proroctwo Brocha, które spełniło się; kryzys i upadek pogłębiają się. Postać Rattiego uosabia też to, co nastąpiło po słynnym „Bóg umarł. Jestem poza dobrem i złem” Friedricha Nietzchego. Mianowicie dawni władcy mieli zwykle oparcie w wierzeniach religijnych społeczeństwa, byli „pomazańcami bożymi”. Dyktatorzy XX wieku, nie mając tej boskiej poręki, sami kreują się- zgodnie z zasadą wodzostwa- na bogów, którzy mają zbawić swój lud na ziemi. Stają się namiastką, substytutem Boga. Masowa „ucieczka od wolności”, opisana dokładnie przez Ericha Fromma, jako podstawa współczesnych struktur autorytarnych i totalitarnych, domaga się kogoś, kto by myślał za nas, decydował za nas, wybierał za nas , a nade wszystko, wskazywał wroga, którego możemy obwiniać o nasze niepowodzenia; może to być zawsze ktoś inny- ze względu na narodowość, religię czy postawę moralną. W zamian obdarzamy go pełną wiarą, nieraz fanatyczną, i to my także, nie tylko on sam, znajdujemy w nim Boga: „Czy Bóg go przysłał, o tym równie mało mogę powiedzieć, jak o tym, czy Bóg sprawia, że mamy żniwa. Może to ziemia go przysłała, ale przybył nie bez przyczyny. Bóg jest tu tylko imieniem”- tak Wenter mówił o Mariuszu. Niewątpliwie autor „Kusiciela”, jak choćby nasz Witkacy w „Gyubalu Wahazarze”, zgłębiał fenomen „substytutu Boga”, odnoszą to do postaci Mussoliniego, Hitlera czy też Stalina. Na początku XXI wieku, jest również kilku politycznych proroków marzących o takiej roli, także w Europie.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

O kuszeniu

I „Kusiciel” Hermana Brocha- ostatnia powieść tego znakomitego austriackiego pisarza, wydana w 1953 roku- to zdecydowanie jedno z najważniejszych dzieł prozatorskich XX wieku, a niżej podpisany jest dość gorliwym zwolennikiem tego poglądu. Ponadto utwór to wciąż aktualny. Traktuje o odradzającej się raz po raz we współczesnych społeczeństwach tęsknocie za ładem, poczuciem bezpieczeństwa. Za jednością zachowań i wartości w świecie powikłanym przez różnorodność i względność. Od wielu lat głośna artykulacja takiej tęsknoty staje się również udziałem części Polaków. Postrzegany od lat kryzys wartości światopoglądowo-moralnych, nie jest jednak- podobnie jak dla Musila, Hessego czy teraz naszego Konwickiego- kwestią dziesięcioleci. To proces drążący świat od kilku wieków w tempie coraz bardziej przybierającym na sile, w miarę zbliżania się do końca naszego stulecia i na początku następnego. Odkąd człowiek utracił swój średniowieczny ideał świata uporządkowanego, czyli kiedy zakwestionowano filozoficzną wizję Akwinity z jego hierarchią bytów, wszystko zaczęło się gmatwać i komplikować. Jedyną alternatywą dla jedności- nagle dobitnie, gwałtownie negowanej- stała się wielość. Ta rozmaitość filozoficznych nurtów, ta mnogość wzajemnie wykluczających się koncepcji literackich, coraz większe i coraz bardziej pstrokate bogactwo form życia kulturalno-obyczajowego, wręcz rewolucje obyczajowe- czyż nie są wyrazem braku stabilizacji, totalnego relatywizmu ?!. Ta wielość- przekonuje Broch- staje się nie do zniesienia, ponieważ nieograniczona mnogość formuł bytu równa się poniekąd brakowi….jakiejkolwiek formuły, oznacza wszystko i nic, absolutną pełnię i totalną pustkę. Tymczasem większość ludzi pragnie prostych rozwiązań i prostych prawd. Chce w miarę szybko uchwycić sens swojego ziemskiego bytowania. Zatem z łatwością lgnie do wszelakich nacjonalizmów, populizmów a i rasizm- w ujęciu Gobineau i jego epigonów – jest chętnie przyjmowany. I oto pojawiła się doktryna, która oferuje rozcięcie wszystkich gordyjskich węzłów życia- zawoalowana ideologia przemocy i okrucieństwa- i zyskuje aprobatę, triumfuje, pociąga masy, niszczy opór jednostek, ogłasza- po stuleciach chaosu i anarchii- nowy porządek i ład. W tym miejscu winno pojawić się pytanie. Czy ta doktryna to jedynie melodia przeszłości, czyż nie wołamy tęsknym głosem za unifikacją zachowań, jednością moralno-polityczną , co byłoby podstawą do tworzenia zamordyzmów-faszyzmów? Nad ową doktryną pochyla się Broch , dokonuje jej wiwisekcji. Bowiem „Kusiciel” jest filozoficznym, politycznym i psychoanalitycznym studium faszyzmu i zapisem rytuału „kuszenia”.

 

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011