Archiwa tagu: wiersze Telemacha

Jak w teatrze

Rozległa scena pejzażu.
Trochę dekoracji,
Sztucznej ingerencji,
Naturalnej brzydoty
Piękna.
Reszta to ruch i przestrzeń.

Czas trwania akcji
Nieograniczony.
Tylko zamiast reżysera
Zycie zdecyduje gdzie
Ziści się dramat.

Telemach Pilitsidis

Reklamy

Lęk

Nie jest ważne czy dziś uzasadniony.

Mami upiornie bliską rzeczywistość
Wśród błędnych blasków i powabów
Czekając aż z czarną pianą wrzasku
Naprzód ruszy tłum szukający ofiary;
Napotka na ulicach słaby opór gniewu
I zohydzoną do granic potęgę smaku.

I znowu będzie krzyżem wykutym
Przy drogach krucjat ślepców,
Którzy usilnie zdążają do raju.

Telemach Pilitsidis

Wrócić do pionu

Annie

Wystarczy
przyjrzeć się drzewom
z jakim wdziękiem i lekkością
przekomarzają się z wiatrem

Istotą ich siły jest
nie upór jaki stawiają żywiołom
lecz poddanie się im
z rzadko ulotnym powabem

Lgną w ramiona wichru
który pieści szelest liści
szczodrym dotykiem mocy.

Telemach Pilitsidis

Kasi

„Cokolwiek przynosisz, dzięki ci”-i potem-
Czytam z twoich warg, co niewysłowione
i przenikam twoim spojrzeniem pejzaże,
które objawią przemijanie dni w nocach.

I znów czekam na nieokreśloną wewnątrz,
i daną nieśmiało przez ciebie złotą myśl.
Wciąż chcę odczytać twoje milczące słowa,
czule mlecznobiałe lub parzące dotykiem.

Telemach Pilitsidis

Jak w lustrze

Podąża śpiesznie, a chwilę później
przechodzi w idący naprzeciw pejzaż.
A ja znów patrzę na drogę bez kresu
i pamięcią przywołuję znajome twarze,
Wraz z nimi ulica zdąża w to miejsce,
które zastyga po drugiej stronie lustra.

Kobieta w czarnym płaszczu nie znika,
przyśpiesza krok w zgiełkliwym tłumie,
w którym nie znajduję śladów siebie.
Idzie tam, gdzie nigdy mnie nie będzie,
a przecież jeszcze przed krótką chwilą
tylko we dwoje staliśmy się rozstaniem.

Telemach Pilitsidis